wtorek, 3 kwietnia 2012

"Portret Doriana Graya" - Oscar Wilde

"Portret Doriana Graya" Oscar Wilde

"Młodość! Nie ma nic, co by się z nią mogło równać. To idiotyzm mówić o niedoświadczeniu młodości."*

   Młodość przemija, tak jak my sami. To my jesteśmy młodością, tą, która umyka nam przez palce każdego dnia. Dla niektórych może to być oznaką ciągłego ulatywania naszej zdrowotności, naszego życia. A jeszcze niektórzy starają się, aby ją zatrzymać u siebie jak najdłużej. Jak zatem można to zrobić? Czy jest sposób na zatrzymanie młodości? Otóż Dorian Gray właśnie taki znalazł. Ale za wszystko przecież trzeba słono płacić…

   Londyn. XIX wiek. Młody, zaledwie 20letni Dorian Gray uchodzi za najpiękniejszego człowieka w okolicy. Pewien malarz, Bazyli Hallward, widząc go postanawia uwiecznić jego wizerunek na portrecie. Młody Dorian zaskoczony efektem obrazu oraz zauroczony teoriami lorda Henryka, za wszelką cenę chce zatrzymać przy sobie młodość. Wypowiada na głos złowieszcze słowa, zaprzedając tym samy swoją duszę. Ale odtąd nie postarzeje się ani o dzień.

   Jednak to, co na zewnątrz nie odzwierciedla duszy. Dorian z czasem popada w obłęd, znajomi zaczynają go opuszczać, boją się go. Popełnia nawet morderstwo, którego następstwem są ogromne wyrzuty sumienia i ciągłe ataki paniki. Im dłużej widzi swój portret zniekształcony, tym bardziej popada w paranoje. Po dłuższych jednak rozważaniach, Dorian postanawia się zmienić, chce być dobrym. Ale z duszą na ramieniu, zepsutą do cna przez ciągłe wpływy z zewnątrz, wszystko kończy się tragicznie…

   Przyznam szczerze, że to ekranizacja skłoniła mnie do przeczytania książki. Pierwszy raz popełniłam gafę, oglądając najpierw film, a później czytając książkę. Jednak nie zepsułam sobie na szczęście pierwszego wrażenia, które na pierwszy rzut oka wydaje się niezłe.

   Lektura nie jest prosta, jest nieco skomplikowana przez swoją filozofię. W całej książce, oprócz życia Doriana i jego postępowania, mamy też ciekawą postać lorda Henryka, przyjaciela chłopaka, który głosi swoje poglądy, wyrażając się na temat różnych aspektów życia. Oscar Wilde ciekawie i dość skomplikowanie przedstawia jego punkt widzenia, jednak mnie bardzo zainteresowały. Szczerze powiedziawszy, trzeba dogłębnie skupić się na czytaniu, aby poznać prawdziwe znaczenie słów tego pana.

   Dorian Gray jest ciekawą postacią. Uważany za pięknego mężczyznę, potrafił przekonać do siebie wszystkich ludzi. Zasłuchiwał się w teorie lorda Henryka, które na dobrą sprawę namąciły mu w głowie. Po odkryciu mocy swojego portretu zmienia się, jest bardziej swawolny, romansuje i porzuca, bawi sie i umyka. Próbuje odnaleźć siebie poprzez zagłębianie wiedzy na różne tematy. Dorian, który za wszelką cenę chciał zatrzymać młodość, w końcu dostrzega swój prawdziwy problem. Jednak z reguły trafny pomysł okazuje się zgubą. To dowodzi na to, że należy wystrzegać się takich pokus. Należy zachować prostą kolej rzeczy.

   Książka Wilde’a pokazuje też świat, jakim był w tamtych czasach. Nędza i bogactwo, poglądy ludzi na ten temat, zachowania ludzkie… Wszystko to pokazane zostało poprzez Doriana i otoczenie, w jakim się obracał. Ciekawe rozmowy, nietuzinkowe teorie oraz opisy barwnych a zarazem szarych ulic Londynu. Świetna kreacja autora.

   Myślę, że warto zapoznać się z twórczością tego autora. A już na pewno z właśnie tą książką, która swego czasu była nawet obowiązkową lekturą szkolną. Ale nawet, jeśli nie ma miejsca dla niej w kanonie lektur XXI wieku, warto zapoznać się z wartościami, jakie przesyła ta książka. Można odnaleźć w niej wiele ważnych przesłań, które na co dzień wydają się zwyczajne i błahe. Polecam.

*str. 192
Autor: Oscar Wilde
Tytuł: Portret Doriana Graya
Wydawnictwo: Siedmioróg
Rok wydania: 2000
Liczba stron: 199

7 komentarzy:

Maytea pisze...

Tak się zastanawiam, przeczytać czy nie. Z jednej strony ciekawe filozoficzne rozważania, z drugiej przesłanie, które do końca mnie nie przekonuje. Nie wiem, nie wiem.. :/

Kasia pisze...

Czytałam i to dwukrotnie :)

Taki jest świat pisze...

Klasyka w najlepszym wydaniu :)

Klaudyna pisze...

Mam zamiar przeczytać. Oglądałam film, więc jestem bardzo zaciekawiona. ;)

Layla pisze...

Uwielbiam Doriana Graya! :D

Marcepankowa pisze...

Szkoda, że ta książka do moich lektur szkolnych się nie zalicza...

Garncarnia pisze...

Moim zdaniem książka jest o wiele, wiele lepsza od filmu, który może i nie jest najgorszy, ale w porównaniu z pierwowzorem literackim wypada jednak dość blado. Cieszę się jednak, że jednego z moich ulubionych bohaterów literackich, lorda Henryka zagrał Colin Firth.
Z jednej strony szkoda, że nie jest to już lektura szkolna, a z drugiej... może to i lepiej, bo przynajmniej polonistka nie miała okazji, żeby mnie do niej zniechęcić. Może dzięki temu, to jedna z moich ulubionych książek. Pozdrawiam :)

Prześlij komentarz

Zanim skomentujesz, przeczytaj, proszę, co chcesz skomentować.
Anonimie - pospisuj się.
Za wszystkie słowa - bardzo dziękuję:)