wtorek, 26 marca 2013

"Szamanka na szpilkach" - Anna Hunt

Szamanem (nie)każdy być może...

   „Szamanka na szpilkach” to tytuł, po który od razu chce się sięgnąć. Nie tylko prosta okładka, ale ciekawy opis potrafią przyciągnąć jak magnes. Literatura kobieca i literatura podróżnicza razem? To da się zrobić. Udowadnia to Anna Hunt w swojej powieści, którą my, jako czytelnicy, od niedawna możemy poznać. Muszę przyznać, że dawno nie wciągnęła mnie tak mocno zwyczajowa opowieść. Ciekawa wędrówka bohaterki przez Peru i jej ścieżka do szamanizmu po prostu niesamowicie pochłania odbiorcę. A co więcej, drogie czytelniczki, intrygujący i przystojny bohater, nie raz wzbudza mieszankę najróżniejszych emocji.

   Anna, główna bohaterka powieści, postanawia oderwać się od stresującej pracy i wyjechać do Peru. Jej trzymiesięczny pobyt poza granicami Londynu nie wzbudza uznania u jej znajomych, którzy nie traktują poważnie jej decyzji. Na miejscu, wśród amazońskiej dżungli, Anna poznaje Maximo – miejscowego szamana, przystojnego i intrygującego mężczyznę, z którym nawiązuje bardzo burzliwy romans. Pewnego dnia słyszy propozycję Maximo, aby została jego uczennicą. Kobieta postanawia spróbować nauki szamanizmu, która kompletnie odmieni jej życie…

   Tytuł ten z miejsca przypadł do gustu. Lubię od czasu do czasu poczytać lekką i niezobowiązującą lekturę, która pozwoli na oderwanie się od spraw codziennych. I w książce Anny Hunt właśnie to dostałam – lekkość, zwyczajność i powiew kobiecości. Ale ponadto historia pozytywnie zaskakuje pod względem motywu podróży do Peru i nauki szamanizmu. Kto by pomyślał, że z banalnej z pozoru powieści można stworzyć mocno wciągającą historię? „Szamanka na szpilkach” jest dowodem na to, że taka mieszanka może przynieść wiele korzyści. Tę książkę czyta się niesamowicie szybko, co więcej, ciekawość nie pozwala na odłożenie jej w trakcie trwania akcji. Wiele momentów potrafi zaskoczyć, co, wydawać by się mogło, w przypadku tego typu książek bywa rzadkim zjawiskiem. Powieść Anny Hunt jednak łamie wszelkie stereotypy dotyczące literatury kobiecej, bowiem jest w zupełności pełna niespodzianek i nieprzewidywalnych zdarzeń.

   Podróż po Peru wraz z bohaterami, należy przyznać, wygląda bardzo realistycznie. Podobnie nauka szamanizmu, obrzędy, zwyczaje… To wszystko zostało oddane w najmniejszym szczególe,  powiedziałabym, z bardzo dobrą precyzją, która pozwala na łatwe wyobrażenie sobie otoczenia i wydarzeń, jakie mają miejsce w powieści. Sama miałam ochotę przenieść się do Peru i zwiedzić go razem z Anną. Dotąd nie patrzyłam na ten kraj w tak dokładny sposób, jednak po lekturze „Szamanki na szpilkach” mam wielką ochotę odwiedzić ten kraj.

   Zwrócę może uwagę na Maximo, bohatera, który wiele namiesza w całej fabule. Dla wielu czytelniczek z pewnością będzie on niezwykle uwielbianym mężczyzną, jednak niektórym może wydawać się zbyt wyidealizowany. Przyznam, że ciężko mi stwierdzić, po której stronie miałabym się znaleźć. Z jednej strony ten przystojny szaman nie raz wzbudzał moją ciekawość i niesamowicie intrygował, ale też czasem potrafił wkurzyć. Patrząc na niego trzeźwym okiem, można uznać go za postać trochę przefantazjowaną jak na obyczajowe standardy, jednak z drugiej strony – dlaczego by nie pofantazjować choć trochę? Trudno mi określić jego całokształt, ale co trzeba przyznać – potrafi gość namieszać. Oj potrafi.

   „Szamanka na szpilkach” to niezwykle zaskakująco dobra powieść. Z jednej strony lekka i przyjemna, z drugiej niesamowicie intrygująca i wciągająca. Choć nie należy do wspaniałych lektur, po których słychać wszechobecne „ochy” i „achy”, to należy jej przyznać, że potrafi przekonać do siebie czytelnika swoją treścią. Anna Hunt stworzyła historię pełną niespodzianek, z mnóstwem ciekawostek i zagadnień z dziedziny szamanizmu. Z tą książką można przeżyć świetną podróż po Peru, nawet jeśli nie możemy być tam fizycznie, ta powieść pozwala choć w cząstce odczuć klimat tamtego kraju. Z pewnością tytuł ten przypadnie do gustu nie tylko zwolenniczkom kobiecej literatury, lekkiej i niezobowiązującej, ale również fanom podróży i, być może, zainteresowanych fachem, jakim jest szamanizm. Z mojej strony mogę zapewnić, że z tą powieścią nie można narzekać na brak nudy. Ma w swoim zanadrzu wiele niespodzianek, których z pewnością nie zawaha się na was użyć. Polecam serdecznie.
Autor: Anna Hunt
Tytuł: Szamanka na szpilkach
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: marzec 2013
Liczba stron: 488

9 komentarzy:

diunam pisze...

Niesamowita okładka. Nie można od niej oczu oderwać. Treść również wydaje się być ciekawa.

jusssi pisze...

Gdy przeczytałam sam tytuł myślałam, że książka będzie całkowicie o czymś innym. A tu proszę połączenie literatury podróżniczej i powieści kobiecej.

alison2 pisze...

Już sam tytuł mnie zaintrygował, treść jeszcze bardziej. Takiej podróżniczo kobiecej mieszanki chyba jeszcze nie czytałam, a że i Peru jest mi bliskie, bardzo chciałabym książkę przeczytać :-)

Dosiak pisze...

Marzę o podróży do Peru, więc to lektura dla mnie obowiązkowa. Szamanizmem się raczej nie interesuję, ale to może być ciekawy wątek. Pozdrawiam :)

Tajemnica33 pisze...

Recenzja kusząca. Jakoś mnie nie zaciekawił sam opis książki, ale po Twojej opinii chętnie sięgnę po książkę :)

Sylwuch pisze...

Ta książka wydaje się mieć w sobie jakąś magię... Z chęcią sięgnę po "Szamankę na szpilkach"! :)

Karolina Rączka pisze...

Uważam Szananów za dość ciekawę postacie. Chętnie dowiem się o nich coś więcej.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie!!!

Beata pisze...

Już od początku mam ochotę na tą książkę. :)

Tala pisze...

Brzmi naprawdę fajnie i kusząco, ale jakoś nie bardzo mnie do niej ciągnie. Może kiedyś :P

Prześlij komentarz

Zanim skomentujesz, przeczytaj, proszę, co chcesz skomentować.
Anonimie - pospisuj się.
Za wszystkie słowa - bardzo dziękuję:)