piątek, 12 września 2014

"Wiosna w różanej przystani" - Debbie Macomber

Powrót do spokojnej przystani...

   Debbie Macomber to poczytna autorka romansów, która na swoim koncie ma przeszło 150 napisanych powieści. Ta liczba robi wrażenie, ale jednocześnie budzi wiele pytań. Między innymi o to, czy są one jakościowo dobre, czy to tylko mała maszynka do zarabiania pieniędzy ckliwymi opowieściami. Kiedy przeczytamy kilka książek tej autorki, z pewnością odniesiemy inne wrażenie. Jej historie to ciepłe opowieści, w których uczucia dobre i negatywne przeplatają się ze sobą. Sielanka i tragedie bohaterów łączą się w jedno, tworząc powieści barwne i wciągające. Podobnie jest z prezentowanym tytułem „Wiosna w różanej przystani”. Tutaj nic nie jest człowiekowi obce…

   W tej części po raz kolejny lądujemy w przytulnej przystani Jo Marie Rose. Tym razem jednak, prócz losów głównej bohaterki, poznajemy historie jej gości: małżeństwa Shiversów, którzy w pensjonacie zamierzają świętować swoje złote gody, ich wnuczkę Annie, która po rozstaniu z narzeczonym niespodziewanie przeżywa nowe uczucie, ale również cichą Mary – chorą na raka kobietę, która w obliczu swojego cierpienia postanawia rzucić wszystko i raz jeszcze spotkać mężczyznę swojego życia.

   „Wiosna w różanej przystani” to kontynuacja poprzedniej książki  DebbieMacomber – „Pensjonat wśród róż”. I o ile pierwsza część była świetna, to ta – wprost prześwietna. Ale po kolei. Zacznijmy może od tego, że ta powieść to splot kilku historii, w których każdy bohater opowiada inną. Tak jak wspomniałam – od sielanki do tragedii, i to tutaj sprawdza się w stu procentach. Nie mamy do czynienia z ckliwym romansem, który zapycha czas czytelniczkom. Każdego rodzaju uczucie jest dobrze ulokowane i dobrze ukazane, dzięki czemu świetnie wpływają na nasz nastrój podczas lektury. Można się śmiało zrelaksować, wczuć w daną sytuację, co nie tylko sprawia frajdę, ale niesamowicie pobudza wyobraźnię. I choć z kartek często bije prostota, to ujmuje czytelnika po całości.

   Ten tytuł to pewnego rodzaju ucieczka w spokojne miejsce. Bo Debbie Macomber ma to do siebie, że swoją fabułą potrafi niesamowicie uspokoić wewnętrznie. Człowiek siada do lektury, czyta ją i po prostu przepada. I wszystko za sprawą kilku bohaterów i ich losów. Może dlatego, że często są nam bliskie? Że potrafimy się z nimi utożsamić? Można gdybać do woli, jednak jedno jest pewne – powieści tej autorki potrafią oderwać od rzeczywistości. Wyrywają z chaosu i zatapiają czytelnika w spokojnej lekturze…

   „Wiosna w różanej przystani” to z pewnością świetna lektura. Spokojna, lekka i mocno wciągająca. Losy bohaterów zostały ukazane w prosty, acz niebanalny sposób, dlatego nie wydaje nam się, że fabuła to zlep ludzkich porażek. Debbie Macomber po raz kolejny udowodniła, że pisać można o wszystkim i ubrać to w takie słowa, które nie pozwolą nam odłożyć książki aż po jej skończeniu. Przyjemna, czasem smutna, ale również zabawna. Czegóż więcej chcieć? Gorąco polecam!
Autor: Debbie Macomber
Tytuł: Wiosna w różanej przystani
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 375

3 komentarzy:

alicjamagdalena pisze...

Chętnie przeczytam w wolnej chwili pewnego jesiennego wieczoru ;)

Irena Bujak pisze...

Z pewnością przeczytam, bo mile wspominam Pensjonat wśród róż ;)

Tirindeth pisze...

Lubię takie książki, które pozwalają czytelnikowi zapomnieć o szarej codzienności i na chwilę "przepaść" :) A że Debbie to jedna z ulubionych pisarek mojej przyjaciółki, to tym bardziej jestem ciekawa tej lektury :)

Prześlij komentarz

Zanim skomentujesz, przeczytaj, proszę, co chcesz skomentować.
Anonimie - pospisuj się.
Za wszystkie słowa - bardzo dziękuję:)