czwartek, 4 kwietnia 2013

"Pensjonat wśród róż" - Debbie Macomber

Życie nie zawsze bywa usłane różami...

   Debbie Macomber to autorka przeszło 150 romansów i powieści kobiecych. Miałam okazję poznać na razie jeden tytuł, a mianowicie „Pensjonat wśród róż”, który urzekł mnie prostą a jednocześnie pasjonującą historią. Po przeczytaniu tej powieści od razu ma ochotę na więcej książek tej pisarki, a co jak widać powyżej, będzie ciekawym wyzwaniem, skoro na koncie autorki widnieje aż tyle historii. Wracając jednak do tej konkretnej książki – jest ona faktycznie warta kobiecej uwagi ( w szczególności). Powieść ma w sobie wiele emocji, które mieszają się ze sobą oraz dają poczucie, że zwyczajne życie również może być ciekawe. Historia z pozoru banalna, jednak jej autorka pokazała, że wszystko co proste, może być naprawdę skomplikowane…

   Jo Marie Rose, aby pogodzić się ze śmiercią męża, wyprowadza się z Seattle i postanawia otworzyć urokliwy pensjonat „Różana przystań”. Jej goście: przystojny mężczyzna, odwiedzający chorego ojczyma, czy też przerażona kobieta, która z trudem ukrywa swoje emocje, przeżywają w nim życiowe rozterki, które zmienią ich całych nie do poznania. Znajdą miłość, szczęście i ukojenie. Podobnie jak właścicielka pensjonatu, Jo Marie odnajdzie w nim szczęście i spokój na przyszłość…

   Ten tytuł od początku wydawał mi się idealny na wieczorny spokój. Wśród powieści przygodowych i kryminałów, które ostatnio częściej czytuję, „Pensjonat wśród róż” okazał się świetnym oderwaniem od mrocznych historii. Ale nie tylko zdołał odciągnąć moją uwagę od innych książek. Przede wszystkim zapewnił mi świetnie spędzony czas na ciepłej i lekkiej lekturze. Historia przedstawiona w tej książce, jak już wspomniałam, wydaje się z pozoru banalna. Ale tak to bywa w obyczajowych lekturach. Jednak pod tym pozorem kryje się skomplikowane życie i sieć trudnych wyborów. Debbie Macomber zdołała ukazać wszystkie aspekty ludzkiego życia w sposób ciekawy, naprawdę lekki, który odnosi się do wzlotów jak i upadków bohaterów. Tak dobre przedstawienie spraw wpływa na nasz odbiór, jesteśmy w stanie przeżyć historie wraz z bohaterami książki, którzy wykreowani zostali na żywo wyjętych z naszego otoczenia. Dlatego chyba tak łatwo jest „zaprzyjaźnić się” z powieścią.

   Przyznam szczerze, że niezbyt lubię, gdy powieść napisana jest w dwóch rodzajach narracji jednocześnie. Tutaj taka sytuacja miała miejsce, jednak nie przeszkadzała mi ona, wręcz przeciwnie, historia wyglądała bardziej klarownie i zrozumiale. W pierwszej osobie opowiadała o sobie bohaterka Jo Marie Rose, dlatego wiemy, co działo się w jej życiu, jak zapatruje się na sprawy pensjonatu i ich gości. Trzecio-osobowa narracja dotyczyła pozostałych, co z dystansem ukazywało postępowanie i myśli bohaterów. Taki podział wygląda naprawdę dobrze, choć z doświadczenia wiadomo, że nie każdemu on przypadnie do gustu. Zapewniam jednak, że taka forma pomaga jedynie w czytaniu: szybkim i efektownym.

   „Pensjonat wśród róż” jest mieszanką wszelakich emocji, jakie towarzyszą bohaterom, ale i czytelnikowi, bowiem oddane z najwyższą klasą udzielają się samemu odbiorcy. Historie zamieszczone w kartach powieści są w stanie zaskoczyć, rozczulić, zasmucić czy nawet czasem rozbawić. Przede wszystkim jednak wprawiają nas w stan odprężenia – spokój, jaki przynosi lektura tej książki jest niesamowity. Dawno nie czytałam książki, która zdoła aż tak oderwać mnie od codzienności. I oczywiście chodzi tu o książkę literatury obyczajowej. Imponujące.

   Pamiętacie taki serial „Pensjonat pod różą”? Nie wiem, czemu, ale wciąż kojarzą mi się te oba tytuły. Pewnie dlatego, że w pewien sposób te historie łączą się ze sobą. Mają podobne problemy, które dotyczą gości pensjonatu jak i jego właścicieli. Gdybym jednak miała wybrać, która historia (historie) była lepsza, z pewnością mój wybór padłby na „Pensjonat wśród róż”. Zdecydowanie wolę prostotę niż zawiłe intrygi, jakie miały miejsce w serialu, ale jest to chyba również wina tego, że nie lubię polskich produkcji. Nie pytajcie, dlaczego. Niedługo jednak będzie można porównać serial do adaptacji – powieść Debbie Macomber została zekranizowana, a już w czerwcu będzie można zobaczyć ją na ekranach, z Andie MacDowell w roli głównej. Ciekawe, czy będzie ona równie dobra, jak sama powieść. Miejmy nadzieję, że tak.

   Mówiąc krótko, powieść Debbie Macomber to historia zwykła jak każde inne, jednak ma w sobie coś wyjątkowego, co pozwala na oderwanie się od rzeczywistości. Choć pewnie została napisana z przeznaczeniem dla kobiecego kręgu czytelników, z pewnością każdy fan literatury odnajdzie w niej cząstkę siebie, ale również spokój i wytchnienie od innych rodzajowo lektur. Z pozoru banalna, jednak nie dajcie się temu zwieść. Wystarczy zajrzeć do „Pensjonatu wśród róż”, aby dowiedzieć się, że zwyczajne życie może być inspiracją do różnych czynów. Naprawdę interesujący tytuł. Polecam serdecznie!
Autor: Debbie Macomber
Tytuł: Pensjonat wśród róż
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: marzec 2013
Liczba stron: 392

9 komentarzy:

Piotrek pisze...

150 powieści?! Jestem w szoku, prawie że produkcja taśmowa, niezłe musi ta Pani mieć tempo pisania ;-)

Magda K-ska pisze...

Oo widzisz, przypomniałaś mi "Pensjonat pod Różą", rzeczywiście książka ma coś wspólnego z serialem i nie jest to tylko tytuł. Bardzo sympatyczna lektura, taka ciepła i pokazująca historie, które naprawdę mogą się zdarzyć, a nie czystą fikcję.

natanna pisze...

Takie książki odprężają, a czasem o to tylko właśnie chodzi.)

Krasnoludek pisze...

O jejku, ta Pani chyba nawet nie je tylko ciągle pisze - jak widać z dobrymi efektami;) Mój wzrok, zanim poznałam Twoją opinię padł na okładkę, która ma w sobie wiele uroku, potem zapoznałam się z Twoim zdaniem, decyzję o przeczytaniu książki utwierdził całkowicie wydawca - uwielbiam to wydawnictwo;)

scorpius pisze...

Wydaje się być ciekawa :)

Taki jest świat pisze...

Mam w planach :)

Dzosefinn pisze...

Ale zrobiłaś mi chrapkę na tę książkę. Na pewno po nią sięgnę!

Basia ♥ pisze...

Hehe, mi też się tytuł skojarzył z "Pensjonatem pod Różą" ;) Rzadko sięgam po tego typu lektury, ale może czas to zmienić? :)

Antyśka pisze...

Książkę pochłonęłam w jeden dzień, co nie często mi się zdarza. Bardzo wciągająca, życiowa, co nie oznacza, że zawsze radosna. Bohaterowie zmagali się z wieloma problemami i świetnie sobie z nimi poradzili. Ja po tej lekturze nabrałam ochoty na następne tej autorki. I choć może ma te 150 na koncie to jednak pisze świetnie. Przynajmniej pod mój gust ;)

Prześlij komentarz

Zanim skomentujesz, przeczytaj, proszę, co chcesz skomentować.
Anonimie - pospisuj się.
Za wszystkie słowa - bardzo dziękuję:)